Coraz częściej otrzymuję e-maile z pytaniami dotyczącymi metody leczenia, którą preferuję i polecam. Bardzo często jednak w odpowiedzi na moją propozycję słyszę, lub czytam, odpowiedzi typu:
- Dla mnie nie ma leczenia.
- Ja muszę brać sterydy, nic poza nimi mi nie pomoże.
- Ja nie potrafię tak zrezygnować z jedzenia danych rzeczy.
- Nie stać mnie na takie leczenie.
- Jak Tobie pomoże to wtedy się zastanowię i pewnie się zdecyduję.
Ciekawego e-mail otrzymałam kilka dni temu. Postanowiłam odpowiedzieć na niego na łamach bloga, ponieważ domyślam się, że wielu z was ma podobne dylematy. Liczę na to, że po przeczytaniu tego wpisu, nastawienie części z Was się zmieni.
witam,
postanowiłem napisać, ponieważ choruję na RZS od ponad 10 lat. Od niedawna szukam w Internecie informacji na temat alternatywnych sposobów leczenia choroby.
Od 10 lat odwiedzam różnego rodzaju ośrodki medyczne w kraju i zagranicą i jestem już tym wszystkim zmęczony.Na Twojej stronie przeczytałem, że Ty stosujesz jakieś alternatywne metody i w związku z tym mam kilka pytań.
Po pierwsze, czy jest możliwe odstawić leki? Biorę silne leki oparte na sterydach, i boję się, że ich odstawienie może pogorszyć mój i tak kiepski stan zdrowia.
Po drugie, czy to konieczne aby zmienić sposób odżywiania? Z ilu rzeczy trzeba zrezygnować? I co, jeśli będę musiał rezygnować z czegoś, co mi bardzo smakuje, na coś, co jest niesmaczne (podobno zdrowa żywność smakuje gorzej)?
Po trzecie, ile to kosztuje? Słyszałem, że zdrowa żywność jest o wiele droższa.
No i na końcu zastanawiam się, czy Tobie to na prawdę pomaga?Będę wdzięczny za odpowiedź. Szukam pomocy i nie wiem już co mam na ten temat sądzić. Każdy mówi co innego. Jedni, że mleko pomaga, inni, że nie na przykład. Ty piszesz, że mleko szkodzi… Jak to jest?
Czekam, Krzysztof.
Krzysztofie, cieszę się , że Cię zainteresował mój blog oraz informacje w nim zawarte. Ja choruję na RZS już 24 lata i już zaczynałam się dołować, że nie ma już dla mnie szansy, ponieważ żadne leczenie nie było dla mnie odpowiednie. Obecnie stosuję dietę pod reumatyzm oraz dodatkowo stosuje suplementację diety. wszystko po to żeby nie dopuszczać do stanów zapalnych, a suplementację żeby dostarczyć odpowiednie witaminy, gdyż po odstawieniu pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie ich dostarczać w odpowiednich ilościach. Dodatkowo przez leczenie i złe odżywianie “zaniedbałam” swój organizm. Oczywiście wszystko odbywa się pod okiem lekarza i dietetyka.
Czy jest możliwe odstawić leki?
Jeżeli o to chodzi, to odpowiem w ten sposób: Ja odstawiłam wszystkie leki, które brałam na RZS oraz tarczycę. i powiem szczerze, że wreszcie czuje się świetnie. Chyba mój organizm nie tolerował tych wszystkich tabletek, bo były momenty, że nie miałam siły wstać z łóżka z bólu. Teraz nie mam takich problemów.
Czy to konieczne aby zmienić sposób odżywiania?
Tak konieczna jest zmiana odżywiania jeżeli jesz rzeczy, które tylko rozbudzają stany zapalne w Twoim organizmie, a przecież reumatyzm (RZS) to przewlekły stan zapalny. Przez to czujesz się bardzo źle i mimo, ze bierzesz leki, wszystko Cie boli, i nie wdać poprawy, a wręcz obserwujesz jak choroba postępuje. Nie będę wymieniać z czego musisz zrezygnować. Najlepiej przeczytaj sobie na spokojnie mój wpis na blogu: Ach te zalecenia. :)
Teraz kolejna kwestia:
I co, jeśli będę musiał rezygnować z czegoś, co mi bardzo smakuje, na coś, co jest niesmaczne (podobno zdrowa żywność smakuje gorzej)?
Uwierz mi, nie jest trudno zrezygnować z tego, co się uwielbiało. Jest tyle pyszności dostępnych, że na pewno będziesz miał je czym zastąpić. Dodatkowo kiedy przejdziesz kurację, sporo rzeczy przestanie Ci smakować. Dla mnie teraz ser żółty to jedna sól, a te wszystkie jogurty to sam cukier. Nie smakuje to tak jak kiedyś. Jeżeli chodzi o mleko. Nie wolno pic nam mleka ani jeść nabiału. Niestety to właśnie przez mleko grozi nam osteoporoza. Jeszcze jedna z ciekawostek, otóż przy piciu mleka odczuwamy ból (my, chorzy na RZS). Ja przynajmniej tak miałam. Nawet wypróbowałam po pewnym czasie, jak będę się czuła, gdy napiję się kakao. Nigdy więcej nie wpadnę już na taki głupi pomysły… ;)
Co do zdrowej żywności, to czemu ma smakować gorzej jak to jest ta sama tyle, że hodowana bez tych wszystkich chemikaliów? :) Co do cen, to może nie jest tania, ale i nie droga. Ja uważam, że lepiej wydać pieniądze, i wiedzieć co się je, niż kupić sobie kiełbasę za 6 zł za kg, i jeść białko spożywcze, a nie mięso w kiełbasie. :)
No i na końcu zastanawiam się, czy Tobie to na prawdę pomaga?
To najważniejsze pytanie. Tak pomaga mi. Już przeszło rok czasu nie biorę żadnych leków, w tym przeciwbólowych, a brałam już Tramal. Pewnie wiesz, że to jeden z najmocniejszych leków przeciwbólowych. Przestały mi skrzypieć stawy. Wreszcie nie marznę jak kiedyś. Dodatkowy plus: nie zauważyłam żadnego pogorszenia choroby, wręcz przeciwnie.
Mam nadzieję, że ten list rozjaśnia sytuację i wyjaśnia pewne nurtujące kwestie. Jeśli ktokolwiek z was miałby kolejne pytania, albo chciałby wiedzieć więcej, nie bójcie się skorzystać z formularza kontaktowego na moim blogu. Dla ułatwienia podam link tutaj. Pozdrawiam.

sie 26, 2010 @ 08:02:31
Tramal….
Przerabiałem to z okrutnym skutkiem.
800mg na dobę o 1200. Padaczka po tramalowa.
Dziesięć miesięcy ćpania na potęgę. Podczas majowego pobytu na Szaserów lekarze się połapali że jestem uzależniony od tramalu i pomogli mi wyjść z tego. Do dziś nie wziąłem ani jednej tabletki.
Radzę wam się zastanowić zanim sięgniecie po tak silne tabletki.
Ciekawy artykuł. Od dawna myślę że wykańcza nas jakość spożywanego jedzenia a nie Czarnobyl i genetyka.
sie 26, 2010 @ 08:28:58
Cieszę się, że ci się spodobał wpis. Poruszyłeś bardzo ważny temat uzależnienia od leków przeciwbólowych. Prawdopodobnie o tym będzie mój kolejny wpis. :)
sie 26, 2010 @ 08:39:12
Służę własnym doświadczeniem..