Jest takie powiedzonko „Jesteś tym czym jesz”. Pomyślałam sobie, że w sumie można to samo powiedzieć w kontekście włosów. „Pokaż mi swoje włosy, a powiem Ci, czy Twój organizm jest zdrowy”.

Sądzę, że niewielu z Nas wie, że włosy potrafią odzwierciedlić stan naszego organizmu.
włos
Najważniejszą w nim jest cebulka włosowa, która pobiera wszelkie mikroelementy jakie dostarczamy w naszej diecie z naczyń krwionośnych. To właśnie zła dieta odpowiada za wygląd i ich stan. Ale nie tylko to ma wpływ na ich wygląd. Do kolejnych przyczyn można zaliczyć np. stres, zmęczenie oraz choroby przewlekłe.

Jednym z objawów złej kondycji naszej „czuprynki” to znaczna utrata włosów. Ten stan może nas informować m.in. o takich chorobach jak: cukrzyca, nowotwory, choroby hormonalne, tarczyca, problemy z wątrobą, czy nawet depresja.

Jak widać, włos to kopalnia wiedzy o naszym organizmie. To właśnie na podstawie 37 pierwiastków w analizie pierwiastkowej włosa jesteśmy w stanie pokazać, w jakim stanie jest nasz organizm. Dzięki niej możemy dobrać leczenie, dietę żeby ulżyć pacjentowi w walce z chorobami, a nawet zapobiegać tym, co nam może grozić, jeżeli nie zmienimy swojego stylu życia.

Na czym polega badanie?

Fajne w tym badaniu jest to, że jest bezbolesne. Wystarczy oddać parę kosmyków swoich włosów oraz wypełnić ankietę ze swoimi danymi. Na wynik badania czeka się około 6 tygodni.

Jak wygląda wynik Analizy Pierwiastkowej Włosa?

Na jednych z pierwszych stron są pokazane słupki 37 pierwiastków i zestawień. Widać w nich czego mamy za dużo, a czego za mało żeby nasz organizm był zdrowy.

Zaraz za słupkami mamy opisaną ogólną naszą analizę. Jaką stosowaliśmy dietę do tej pory, jaki posiadamy metabolizm, oraz jakie choroby mogą nam grozić w związku z tym.

Kolejne strony bardzo mi się podobają gdyż opisane są po kolei wszystkie pierwiastki, które wyszły nam nieprawidłowo i co za tym idzie choroby jakie posiadamy lub mogą nam się przytrafić.

Na sam koniec opisane są zalecenia typu dieta, suplementacja diety oraz wszystkie 37 pierwiastków w tym w jakich produktach możemy je dostarczyć. Jest to cenna wskazówka żeby dobrać sobie właściwą dietę.

Co dalej kiedy otrzymamy taką analizę do ręki?

Ja udałam się do mojej dietetyczki, która umie czytać takie badanie. Następnie poszłam na wizytę do doktora Zdzisława Kubata, który zajmuje się właśnie leczeniem na podstawie analizy pierwiastkowej włosa. Dostałam kolejne zalecenia oraz nową suplementację diety.

Dlaczego warto zrobić sobie takie badanie?

Analiza pierwiastkowa włosa i moczu dobowego jest wygodną i niedrogą metodą oceny mineralnego stanu człowieka przy:

* wystąpieniu objawów klinicznych zespołu złego wchłaniania (zaburzenia gastrologiczne),
* zaburzeniach regulacji gruczołów wewnętrznego wydzielania (zaburzenia hormonalne),
* zaburzeniach neurologicznych,
* zaburzeniach dermatologicznych (łuszczyca, bielactwo, wypadanie włosów…),
* leczeniu otyłości,
* schorzeniach kostno-stawowych,
* zaburzeniach kardiologicznych,
* zatruciach pierwiastkami toksycznymi,
* długotrwałym wysiłku fizycznym w pracy i sporcie,
* rehabilitacji,
* profilaktyce.

Dzięki niej możemy dowiedzieć się również o naszym zakwaszeniu organizmu o czym pisałam w poprzedniej notce.

Na czym polega badanie?

Najlepsze w tym badaniu jest to, że jest bezbolesne. Wystarczy oddać parę kosmyków swoich włosów oraz wypełnić ankietę ze swoimi danymi. Na wynik badania czeka się około 6 tygodni.

Czy włosy farbowane lub po trwałej nadają się do analizy pierwiastkowej? 

Niestety nie. Wówczas trzeba odczekać miesiąc czasu lub dwa i dopiero obciąć parę kosmyków włosów za uchem. Każdy odczekany miesiąc odpowiada1 cmdługości włosów licząc od skóry głowy. Wtedy włos nie jest poddany żadnym oddziaływaniem chemikalnym.

Jeżeli jesteś zainteresowany/a takim badaniem proszę o kontakt:

Mailowo:  sylwia.makosa@gmail.com lub lukaszwyrebek@gmail.com

Tel: 728301415

Być może zastanawiasz się czy warto? Ja uważam, że tak. Sama leczyłam się farmakologicznie 22 lata. Doprowadziło mnie to do takiego stanu, że momentami nie byłam wstanie wstać z łóżka. Przeszłam 7 operacji i mam nadzieję, że na tym się skończy (poza wymianami endoprotez jeżeli będzie taka konieczność). Mam usztywniony już prawy nadgarstek i kolano. Z każdym dniem czułam się coraz gorzej i czułam, że życie się ze mnie ulatnia. A teraz? Teraz po zastosowaniu się do zaleceń nie wiem co to leki. Kiedy czuje lekki ból pije herbatkę ziołową, a nie łykam chemię, która wykańczała mi wątrobę i serce. Przy okazji dowiedziałam się, że nie grozi mi nowotwór z czego bardzo się ucieszyłam.

Wpis zakończę tymi zdaniami. Lepiej wiedzieć zawczasu i zapobiegać, niż zachorować, i nieraz nie mieć już szans na leczenie. Czyż nie?