Dopiero na następny dzień po wizycie u doktora Kubata dotarło do mnie ile rzeczy będę musiała zmienić w swoim życiu. Dobrze, że nikt nie widział wtedy przerażenia w moich oczach. Jedyna myśl jaka przechodziła mi do głowy to ‘jak ja to zrobię?’.
Ale od początku.
Po pracy wzięłam wszystkie te kartki z zaleceniami, które dostałam od doktora. A tam nowa dieta, suplementy, herbatki ziołowe, recepty. Nie wiedziałam od czego zacząć. Było tego tyle, że się ciągle gubiłam. Aż w końcu postanowiłam wziąć się w garść.
Jeżeli chodzi o suplementację i leki dałam te kartki Bożenie, mojej dietetyczce. Ona wszystko dokładnie opisała, uwzględniając pory dnia, oraz co, i kiedy mam brać. Ucieszyłam się bo jedną z najważniejszych rzeczy mam z głowy.
Herbatki przeciwbólowe i odkwaszające organizm. Skąd ja wezmę herbatki? No tak od czego mamy Internet? Znalazłam fajny sklepik zielarski. Tanio, szybko i sprawnie.
Na koniec została najgorsza rzecz – dieta. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Powiem szczerze, ze nie spodziewałam się, że tyle rzeczy muszę odstawić.
Z czego musiałam zrezygnować?
- Z jedzenia mięsa (zwłaszcza wołowiny) i wędlin, bo mają dużo konserwantów, które zaostrzają objawy reumatyzmu.
- Tłustego nabiału (mleka, śmietany, serów żółtych, pleśniowych, topionych). Produkty te zawierają kwas arachidonowy, który ułatwia wytwarzanie prostaglandyn – hormonów pro-zapalnych.
- Oleju kukurydzianego i słonecznikowego oraz margaryny roślinnej – dostarczają dużo kwasów tłuszczowych, które blokują korzystne działanie tłuszczu rybiego i nasilają stany zapalne.
- Potraw smażonych, cukru, alkoholu. Musiałam też ograniczyć spożycie soli.
- Na czarnej liście znajdują się też pszenica, ryż, owies, kukurydza oraz niektóre warzywa, np. psiankowate: ziemniaki, pomidory, bakłażany, ogórki kapusta i papryka. Po zjedzeniu tych produktów u części chorych pojawia się ból i sztywność stawów.
Co mi wolno przy reumatyzmie?
- Owoce morza. W leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów najlepsze efekty daje dieta wegetariańska, wzbogacona w tłuste ryby z zimnych mórz (makrela, łosoś, śledź, sardynki, tuńczyk).W rybim mięsie jest dużo cennego wapnia, jodu i dobrze przyswajalnego białka. Jednak przede wszystkim jest to bogate źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, które chronią serce, usprawniają funkcje mózgu i poprawiają ruchomość stawów.
- Warzywa i owoce. Warzywa i owoce dostarczają mnóstwo witaminy C (uczestniczy ona w wytwarzaniu kolagenu oraz odpowiada za kondycję stawów i ścięgien), a także bioflawonoidów. Substancje te wymiatają z organizmu wolne rodniki, które inicjują i podtrzymują stan zapalny.
- Przyprawy. Moi sprzymierzeńcy to kurkuma, imbir, anyż i goździki. Działają przeciwzapalnie, zmniejszają ból, sztywność stawów, obrzęki.
Tak mniej więcej wyglądają zalecenia doktora. Wszystko co tak uwielbiałam musiało iść z dnia na dzień w odstawkę. Nie powiem, że było łatwo. Ale powiem jedno – WARTO! Teraz żyje mi się lepiej. Reumatyzm już tak nie dokucza. Wrócił też uśmiech na mojej twarzy, i chęć do życia.

maj 20, 2010 @ 06:49:12
Dziękuję, ja tez spróbuję się dostosować, wole to niż ciągle blokady.
maj 20, 2010 @ 07:02:24
Na pewno warto spróbować :) W kolejnych norkach będzie troszkę o odkwaszaniu organizmu i mleku… No i myślę, że napiszę coś o Analizie pierwiastkowej włosa. Trzymaj się Beatko :*
wrz 29, 2010 @ 11:22:50
witaj:)
z zainteresowaniem przeczytałam “Ah te zalecenia” sama właśnie wykluczam powoli nabiał z mojej diety Choruję na RZS wpadła mi w ręce kiedyś książka “Uleczyć nieuleczalne choroby” nie pamiętam już autora jednak Twój sposób żywienia bardzo zlewa się z tym co wtedy wyczytałam. .
Na razie ograniczyłam nabiał a bez serów nie wyobrażałam sobie życia:) nie jem też jogurtów kefirów itp. też pamiętam czas kiedy ledwo chodziłam a tramal nie pomagał hm… myślę że stopniowo wprowadzę wszystkie te zmiany o których piszesz choć wiem że będzie trudno.. cukier to mój podstawowy problem Pisze trochę lakonicznie.
Pozdrawiam
cze 17, 2010 @ 18:07:16
sie 26, 2010 @ 07:08:39
wrz 29, 2010 @ 12:11:07
Irmo ja również czytałam tamtą książkę. Jednak ona jest napisana bardziej pod wegetarianizm niż RZS. Parę rzeczy znalazłam tam, które nie powinny znaleźć się w tej książce. :) To co ja napisałam to zalecenia doktora, który mnie już spory kawałek czasu leczy. Więc nie wyssałam sobie tego z palca. Dlatego taki wpis się pojawił jak i inne. Być może komuś coś pomogą. Ja widzę ogromna poprawę. A leczyłam się 20 lat farmakologicznie i było coraz gorzej. Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do czytania innych wpisów jak i kolejnych.